Czarny LⒶs

Czarny LⒶs

Zima to okres, w którym można złapać oddech. Odpoczywa przyroda, odpoczywa i ogrodnik. Okres zimowego rozprężenia to czas podsumowań, analizy i planów na kolejny sezon oraz leniwych zimowych zbiorów. Wszak jarmuż, por, sałata lodowa, czy brukselka nadal zielenią się na grządkach. Podczas odwilży warto uzupełnić braki w ściółce albo zaścielić te części ogrodu, które nie zdążyło się przykryć jesienią.

Ten rok wiąże się z kontynuacją planu zeszłorocznego, czyli odbudową i regeneracją gleby poprzez ścielenie i kompostowanie w grządkach. Ziemia w ogrodzie jest wyjałowiona i niezbyt zasobna. Tutaj, aby pomóc i delikatnie przyspieszyć regenerację zastosuję nawozy naturale jak mączki skalne i nawozy zielone. W planie nie zapomniałem o wprowadzeniu dynamicznych akumulatorów.

Po drobnych korektach zmieniłem usytuowanie sadu, który da owoce, miododajne kwiaty i osłonę od słońca oraz spełni funkcję naturalnego wiatrochronu. Wczesną wiosną ruszę z nowymi nasadzeniami.

Największym wyzwaniem będzie wykopanie sadzawki, w której będzie gromadzić się deszczówka spływająca z dachu pobliskiego budynku. Usytuowanie zbiornika nie pozwala na pracę sprzętu ciężkiego, który zniszczy część zeszłorocznych nasadzeń oraz ugniecie wyściółkowane części ogrodu. Czeka mnie kila/kilkanaście tygodni zabawy z taczką, kilofem oraz łopatą.

Decyzję o wykopaniu sadzawki podjęłam zbyt późno. Prace ziemne powinienem zacząć przed zagospodarowaniem tej części ogrodu, przed nasadzeniami. To mi uzmysłowiło, jak ważne jest szczegółowe zaplanowanie całości. Od ogólnego zarysu do drobnego detalu. Wziąłem pod uwagę przesadzenie drzew i krzewów w inne miejsce oraz rozgarnięcie ściółki, ale po namyśle doszedłem do wniosku, że gimnastyka siłowa dobrze mi zrobi. Czas mnie nie goni — ostateczne zakończenie prac ziemnych planuję na początek maja.

Wiosną przygotuję podwyższone grządki oraz inspekt ogrzewany obornikiem. Uzupełnię braki w ściółce i zastosuję preparat bakteryjny, aby przyspieszyć kompostowanie oraz zaopatrzyć glebę w azot i fosfor.

Na przełomie lipca i sierpnia planuję wybudować altanę z miejscem na ognisko. Drewniany domek pachnący żywicą to idealne miejsce na relaks pośród roślin. Kolejną budowlą zaplanowaną na ten okres jest mała szklarnia. Szklarnia przylegać będzie do warsztatu i „kotłowni”, co pozwoli na ogrzanie jej wczesną wiosną oraz produkcję rozsad. Obecnie rozsady zajmują każdy parapet i każdą szafkę w domu, czasami bywa to uciążliwe, szczególnie gdy w kuchni grasuje kotka Tosia.

Ostatnim punktem zaplanowanym na ten rok, jest budowa piwniczki, w której staną półki z przetworami, beczki na kiszonki oraz skrzynie na okopowe. W lecie będzie doskonałym chłodnym schronieniem przed upałami.

Już nie mogę doczekać się wiosny, kiedy ogród się zazieleni i będę mógł obserwować efekty dzikiej permakulturowej rewolucji.

#ogród #permakultura #projektowanie #zima

Pomiędzy jednym a drugim lasem, nieopodal podmokłych łąk, na niezbyt żyznych ziemiach leży mała wieś. W jej wschodniej części, usytuowane jest jeszcze mniejsze gospodarstwo. Poniemiecki dom, warsztat, jedno pole, niewielka łąka i kilkudziesięcioarowy ogród, to moja przestrzeń, to mój Czarny Las.

Czarny Las to przede wszystkim projekt ogrodu permakulturowego, który rozpocząłem w 2020 roku. Jego powierzchnia wynosi 30 arów. Docelowo zajmie obszar jednego hektara. Czarny Las to też niewielki warsztat, połączenie ślusarni ze stolarnią. Tutaj spełniam się jako rzemieślnik i wprowadzam w życie ideę DIY.

Czarny Las to kuźnia projektów pobocznych umiejscowionych w różnych lokalizacjach bezpośrednio powiązanych z ideą diy, ogrodnictwa dzikiego oraz permakultury.

DZIKI

Kiedy nie uprawiam ogrodu, to kręcę korbą, napieram z aparatem po leśnych ostępach albo uganiam się po nich z kompasem i mapą. Gubię się w górach po to, aby odnaleźć się kilka dni później. Zarywam noce przy dobrej książce. Czasami odsypiam je w namiocie rozbitym gdzieś w lesie albo na brzegu rzeki. Jestem zwolennikiem Wolnego Oprogramowania, Wolnej Kultury (używam Linuxa od czasów jądra 2.6), decentralizacji w sieci oraz projektu Gemini. Z sentymentem wspominam czasy Web 1.0.