Czarny LⒶs

permakultura

Morwa czarna - Morus nigra L.

Na obrzeżach wsi rosną stare poniemieckie morwy, które wznoszą się ponad dachami sąsiadujących zabudowań. Drzewa ze względu na wiek nie są w najlepszej kondycji, do tego przebiegająca obok polna droga została przywrócona do użytkowania. Poruszające się po niej maszyny rolnicze uszkadzają pnie drzew. Z roku na rok gęsty szpaler zmniejsza swoją powierzchnię i objętość, co bardzo mnie smuci, bo uwielbiam smak owoców morwy.

Co roku, na początku lipca, wyruszam na zbiory białych i czarnych owoców, bo obydwie odmiany rosną na przemian. To taki rytuał. Owoce morwy białej suszę na słońcu, a z czarnej przygotowuję soki na zimę. Zbieram też liście na susz, którego używam w mieszankach ziołowych. Na marginesie, herbatki ziołowe to doskonała alternatywa dla korporacyjnego suszu, który powstaje dzięki wyzyskowi małych plantatorów oraz osób pracujących na olbrzymich plantacjach herbacianych potentatów.

Planując nowe nasadzenia w ogrodzie, musiałem uwzględnić morwę. Tą białą i tą czarną. Będzie jednym z elementów ogrodu leśnego. Morwa biała, podobnie jak robinia akacjowa, dobrze znosi juglon, substancję wydzielaną przez orzecha włoskiego, która ma za zadanie osłabić konkurencję innych roślin. Mam zamiar posadzić ją pod orzechem włoskim (morwa lubi zacienienie, jest odporna na suszę i nie ma dużych wymagań glebowych) i utrzymać w formie krzewu, tworząc gildię orzecha oraz bufor oddzielający rośliny ogrodowe od negatywnego wpływu juglonu.

Dodam jeszcze, że jeśli w przyszłości zdecyduję się na hodowlę zwierząt, to liście oraz owoce morwy będą doskonałą paszą, a leśny ogród zapewni zwierzętom schronienie przed wiatrem oraz cień w upalne letnie dni.

#permakultura #ogrodnictwodzikie #leśnysad #drzewa #krzewy #roślinypermakulturowe

Zima to okres, w którym można złapać oddech. Odpoczywa przyroda, odpoczywa i ogrodnik. Okres zimowego rozprężenia to czas podsumowań, analizy i planów na kolejny sezon oraz leniwych zimowych zbiorów. Wszak jarmuż, por, sałata lodowa, czy brukselka nadal zielenią się na grządkach. Podczas odwilży warto uzupełnić braki w ściółce albo zaścielić te części ogrodu, które nie zdążyło się przykryć jesienią.

Ten rok wiąże się z kontynuacją planu zeszłorocznego, czyli odbudową i regeneracją gleby poprzez ścielenie i kompostowanie w grządkach. Ziemia w ogrodzie jest wyjałowiona i niezbyt zasobna. Tutaj, aby pomóc i delikatnie przyspieszyć regenerację zastosuję nawozy naturale jak mączki skalne i nawozy zielone. W planie nie zapomniałem o wprowadzeniu dynamicznych akumulatorów.

Po drobnych korektach zmieniłem usytuowanie sadu, który da owoce, miododajne kwiaty i osłonę od słońca oraz spełni funkcję naturalnego wiatrochronu. Wczesną wiosną ruszę z nowymi nasadzeniami.

Największym wyzwaniem będzie wykopanie sadzawki, w której będzie gromadzić się deszczówka spływająca z dachu pobliskiego budynku. Usytuowanie zbiornika nie pozwala na pracę sprzętu ciężkiego, który zniszczy część zeszłorocznych nasadzeń oraz ugniecie wyściółkowane części ogrodu. Czeka mnie kila/kilkanaście tygodni zabawy z taczką, kilofem oraz łopatą.

Decyzję o wykopaniu sadzawki podjęłam zbyt późno. Prace ziemne powinienem zacząć przed zagospodarowaniem tej części ogrodu, przed nasadzeniami. To mi uzmysłowiło, jak ważne jest szczegółowe zaplanowanie całości. Od ogólnego zarysu do drobnego detalu. Wziąłem pod uwagę przesadzenie drzew i krzewów w inne miejsce oraz rozgarnięcie ściółki, ale po namyśle doszedłem do wniosku, że gimnastyka siłowa dobrze mi zrobi. Czas mnie nie goni — ostateczne zakończenie prac ziemnych planuję na początek maja.

Wiosną przygotuję podwyższone grządki oraz inspekt ogrzewany obornikiem. Uzupełnię braki w ściółce i zastosuję preparat bakteryjny, aby przyspieszyć kompostowanie oraz zaopatrzyć glebę w azot i fosfor.

Na przełomie lipca i sierpnia planuję wybudować altanę z miejscem na ognisko. Drewniany domek pachnący żywicą to idealne miejsce na relaks pośród roślin. Kolejną budowlą zaplanowaną na ten okres jest mała szklarnia. Szklarnia przylegać będzie do warsztatu i „kotłowni”, co pozwoli na ogrzanie jej wczesną wiosną oraz produkcję rozsad. Obecnie rozsady zajmują każdy parapet i każdą szafkę w domu, czasami bywa to uciążliwe, szczególnie gdy w kuchni grasuje kotka Tosia.

Ostatnim punktem zaplanowanym na ten rok, jest budowa piwniczki, w której staną półki z przetworami, beczki na kiszonki oraz skrzynie na okopowe. W lecie będzie doskonałym chłodnym schronieniem przed upałami.

Już nie mogę doczekać się wiosny, kiedy ogród się zazieleni i będę mógł obserwować efekty dzikiej permakulturowej rewolucji.

#ogród #permakultura #projektowanie #zima