Czarny LⒶs

zima

Stara strugnica, półka z dłutami, heble, zaciski, piła stołowa własnej produkcji, w kącie niedbale ułożone pachnące żywicą kawałki drewna. W stojaku pod oknem czekają na nowe realizacje niewykorzystane kawałki desek. Pomiędzy stojakiem a drzwiami stoi biurko z szufladami pełnymi skarbów. Dalej, pod południową ścianą, jest umocowana w podłodze tokarka do drewna, a obok niej leżą walizy z elektronarzędziami. W warsztacie znajduje się regał z półkami uginającymi się od pudeł, skrzynek i leżących luzem niezbędnych narzędzi. Są też: szlifierki, spawarka, niezliczona ilość młotków, schowane na zimę narzędzia ogrodowe, betoniarka i wszystko to, co jeszcze się przyda.

Panujący dookoła niepozorny chaos, skrzynie przechowujące w swych wnętrzach warzywa na zimę, rozproszone światło wpadające przez małe okienko, podłoga pokryta różnokolorową glazurą z odzysku tworzą przytulny klimat. W powietrzu unosi się zapach drewna zdominowany przez ostrą woń cebuli. Jest idealnie: sucho, cicho i gdy rozpalę w piecyku, ciepło. To tutaj realizuję małe i duże projekty, a myśli oraz plany przybierają rzeczywisty kryształ. Tutaj powstają przedmioty, cuda z drewna, czy metalu. Tym bardziej cieszą, gdy wykonane własnoręcznie.

#warsztat #zima

Od grudnia zbieram materiał, szykuję narzędzia i niezbędne akcesoria do kilku projektów, które chcę wykonać. W zeszłym tygodniu rozpocząłem wycinanie elementów potrzebnych do zbudowania budek lęgowych. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to szybko uporam się z montażem i w przyszły weekend rozwieszę je na okolicznych drzewach.

Hotel dla dzikich zapylaczy. Kolejny. Tym razem postawię go pod dębem rosnącym pomiędzy polem pszenicy a ogrodem. Dąb jest doskonałą przeszkodą dla maszyn rolniczych pracujących w polu. Potencjalne opryski nie będą bezpośrednio zagrażać zamieszkującym budowlę owadom. Osoby, które szukają informacji, planów oraz inspiracji do wykonania domu dla dzikich pszczół odsyłam na stronę Greenpeace

Śmigając po sieci, trafiłem na forum Ekoosady, na którym znalazłem wątek o suszeniu grzybów, owoców i warzyw, a w nim przetłumaczoną przez Radka Daniluka instrukcję wykonania słonecznego dehydratora żywności zaprojektowanego przez Dennisa Scalina. Jestem cholernie napalony na wykonanie suszarni. Dzięki niej suszenie, szczególnie owoców, będzie wydajniejsze. Nie wspominając o tym, że uwielbiam kompot z suszonych owoców, który nie będzie rarytasem, a stanie się codziennością w czarnolasowej kuchni.

W głowie rodzą się kolejne pomysły, a lista todo pęka w szwach. Muszę poskramiać swoją fantazję, bo rzeczywistość potrafi boleśnie skonfrontować zbyt śmiałe plany. Już za kilka tygodni ruszę z pracami w ogrodzie, a nie chciałbym, aby powstały deficyt czasu powodował jakiekolwiek ciśnienia. Wszak hobby ma przynosić przyjemność, a nie frustracje.

No stress i Hakuna Matata :) !

#warsztat #diy #zima

Zima to okres, w którym można złapać oddech. Odpoczywa przyroda, odpoczywa i ogrodnik. Okres zimowego rozprężenia to czas podsumowań, analizy i planów na kolejny sezon oraz leniwych zimowych zbiorów. Wszak jarmuż, por, sałata lodowa, czy brukselka nadal zielenią się na grządkach. Podczas odwilży warto uzupełnić braki w ściółce albo zaścielić te części ogrodu, które nie zdążyło się przykryć jesienią.

Ten rok wiąże się z kontynuacją planu zeszłorocznego, czyli odbudową i regeneracją gleby poprzez ścielenie i kompostowanie w grządkach. Ziemia w ogrodzie jest wyjałowiona i niezbyt zasobna. Tutaj, aby pomóc i delikatnie przyspieszyć regenerację zastosuję nawozy naturale jak mączki skalne i nawozy zielone. W planie nie zapomniałem o wprowadzeniu dynamicznych akumulatorów.

Po drobnych korektach zmieniłem usytuowanie sadu, który da owoce, miododajne kwiaty i osłonę od słońca oraz spełni funkcję naturalnego wiatrochronu. Wczesną wiosną ruszę z nowymi nasadzeniami.

Największym wyzwaniem będzie wykopanie sadzawki, w której będzie gromadzić się deszczówka spływająca z dachu pobliskiego budynku. Usytuowanie zbiornika nie pozwala na pracę sprzętu ciężkiego, który zniszczy część zeszłorocznych nasadzeń oraz ugniecie wyściółkowane części ogrodu. Czeka mnie kila/kilkanaście tygodni zabawy z taczką, kilofem oraz łopatą.

Decyzję o wykopaniu sadzawki podjęłam zbyt późno. Prace ziemne powinienem zacząć przed zagospodarowaniem tej części ogrodu, przed nasadzeniami. To mi uzmysłowiło, jak ważne jest szczegółowe zaplanowanie całości. Od ogólnego zarysu do drobnego detalu. Wziąłem pod uwagę przesadzenie drzew i krzewów w inne miejsce oraz rozgarnięcie ściółki, ale po namyśle doszedłem do wniosku, że gimnastyka siłowa dobrze mi zrobi. Czas mnie nie goni — ostateczne zakończenie prac ziemnych planuję na początek maja.

Wiosną przygotuję podwyższone grządki oraz inspekt ogrzewany obornikiem. Uzupełnię braki w ściółce i zastosuję preparat bakteryjny, aby przyspieszyć kompostowanie oraz zaopatrzyć glebę w azot i fosfor.

Na przełomie lipca i sierpnia planuję wybudować altanę z miejscem na ognisko. Drewniany domek pachnący żywicą to idealne miejsce na relaks pośród roślin. Kolejną budowlą zaplanowaną na ten okres jest mała szklarnia. Szklarnia przylegać będzie do warsztatu i „kotłowni”, co pozwoli na ogrzanie jej wczesną wiosną oraz produkcję rozsad. Obecnie rozsady zajmują każdy parapet i każdą szafkę w domu, czasami bywa to uciążliwe, szczególnie gdy w kuchni grasuje kotka Tosia.

Ostatnim punktem zaplanowanym na ten rok, jest budowa piwniczki, w której staną półki z przetworami, beczki na kiszonki oraz skrzynie na okopowe. W lecie będzie doskonałym chłodnym schronieniem przed upałami.

Już nie mogę doczekać się wiosny, kiedy ogród się zazieleni i będę mógł obserwować efekty dzikiej permakulturowej rewolucji.

#ogród #permakultura #projektowanie #zima